PEJA

PEJA
Peja

wtorek, 1 czerwca 2010

SOKÓŁ, PONO- Bliski dla Bliskich


Czasem podejmuje w życiu szybkie decyzje, nie zważając na jej zdradliwe konsekwencje. Masz do siebie po fakcie później pretensje, nie wiesz czy to jest słuszne, walić tą lekcje. Sam nie wiem, czy jestem na tyle silny, żeby za wszystkie swoje błędy czuć się winny. Czasem mogę polegać tylko na sobie, czasami pokutować dzień za dniem ciepłymi łzami. Zaciśnięte pięści, radość, szczególnie bliscy, są w moim sercu bezgranicznie chyba wszyscy, bo potęga słowa w tym co robię, urodzeni, by istnieć w moim sercu w cudzysłowie. Rodzina majestat życia to chińskie przysłowie. Chroń wszystkich, bądź bliski dla bliskich, wystaw dłoń, bądź jak tarcza, trzymaj pociski. Chroń mnie Boże, Aniele pomóż moim bliskim.

Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę
O wiele więcej za nami - tego nie powiem
wiele jeszcze przed nami - pokonuje drogę
o ile więcej za nami tego nie powiem.


Takie momenty jak ten, budzą wspomnienia, budzą sen, budzą zmysł spowolnienia, przywołują tamten dzień, świat się zmienia, tak jak pragnienia zmienia chęć samospełnienia, oprócz zdjęć pozostały wspomnienia. Stare dzieje, z których czasem człowiek się śmieje, to co z czasem przeminęło, z czasem wspomnienie przywieje, tak jak przeszłość, ilu najbliższych z nią odeszło co Ci będę mówił, przecież sam najlepiej wiesz to. Przychodzą, odchodzą, umierają i się rodzą dzięki Bogu są i jest pięknie jak nie zawodzą to się zdarza czasem człowiek się naraża, wiara uczy wybaczać, po pierwsze o rodzinę zadbać, po drugie przyjaźni nie definiuje, najszczerszą przyjaźń się czuję, nie oszukuję, i mowie, nie uszczęśliwisz wszystkich, przede wszystkim, bądź bliski dla bliskich.

Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę
o wiele więcej za nami - tego nie powiem
wiele jeszcze przed nami - pokonuje drogę
o ile więcej za nami tego nie powiem.


Miałem sen, że jestem w zaje***tym świecie, miałem wszystko czego chce, jeśli mnie rozumiecie. Permanentny zachód słońca, kobiety jak marzenie, kolory wyraziste odcienie i nasycenie, wszystko za friko gratis i tylko dla mnie, było ciepło, fajnie, palma przy palmie, błękitne, miękkie fale na fioletowym tle, a małe, białe kraby chodziły bokiem gdzieś. Pomarańczowe ptaki latały parami, Adriana Lima i Gisel nago z owocami, cały kalendarz pireli uśmiechnięty do mnie mile, serce mi stanęło, spocony się obudziłem, bo zrozumiałem jaki byłem tam samotny, a bez was bliskich taki raj jest nieistotny. Wole z wami w szarym tym betonie być, razem odnajdziemy plażę żeby lepiej żyć.

Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę
o wiele więcej za nami - tego nie powiem
wiele jeszcze przed nami - pokonuje drogę
o ile więcej za nami tego nie powiem.

Mam to na co zasłużyłem - wiem o tym. to wiele dla mnie znaczy.. Wyrządziłem komuś krzywdę - niech mi wybaczy. Chronię to co zostało, by reszty nie stracić, dla rodziny i dla bliskich dla wszystkich tych, co grali główną role w moim życiu to szacunek, miłość wiele by słów wiele jeszcze przed nami, a Ty bądź zdrów!

PEJA- Szczęście


1. Koniec z samotnością, żegnam złe wspomnienia osób,
znów słyszę w moim domu odgłos suszarki do włosów,
znalazłem sposób to na szczęście recepta,
postarać się żyć z kimś naprawdę, nie od święta.
Ta achillesowa pięta to skończony epizod,
nie biegać za wieloma, tej jednej szczęście przysiąc.
Spokojnie żyjąc wiele radości doświadczasz,
wciąż pniesz się w górę zamiast na dno się staczać.
Kiedyś w rozpaczach życie brazylijski serial,
przy którym M jak Miłość to najwyżej komedia.
Ja jeden, ty jedna warto było marzyć pewniak!
Warto szukać tego szczęścia i czekać na nie a jednak!
Życie bywa piękne spróbuj dostrzec pozytywy,
a że czasem jest kur***kie, dziś tak powiem dla zgrywy.
Sprawdź to człowieku bo to dobra zaleta,
zmienić się z gówniarza w dojrzałego faceta.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.

Przy mnie tak kobieta która nie będzie narzekać,
a jej kredyt zaufania, dla mnie droższy niż moneta,
wiem nie jestem łatwy, zbyt często neurotyczny,
wcześniej bardzo często osiągałem stan krytyczny,
wampir energetyczny to już przeszłość, że tak powiem.
Przy tobie mam powody do uśmiechu na co dzień.
Myśląc, że nie jestem godzien, nie wierzyłem, że się uda,
nie chciałem wierzyć w cuda, była rutyna i nuda.
Pijąc poranną herbatę tak spoglądam będąc w szoku,
jak stoisz u mego boku, w tym koku, w moim szlafroku, taa.
Odczuwam szczęście czuję piękno, chwili spokój,
szczęśliwy dzieciak, który pragnął żyć, jestem gotów.
Wziąć odpowiedzialność, być konsekwentnym,
nie jestem święty, ale dobry powiedzmy,
że wiem co mam już zrobić z moim życiem przepięknym,
żeby było najlepiej jeśli nie będę przeklęty.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.

A ja co dzień się uczę czas odzyskać człowieczeństwo,
bez niego się grzęzło wpadłem w otchłań wiem jedno,
że piekło to miejsce, który sam tworzysz wiedz to,
tak błądząc po omacku, ty zgubisz się na pewno.
Nie ledwo, ledwo bo mam charakter ziomuś.
Potrafię pomóc komuś jak sobie, sprawdź to, pomóż.
Temu co pomocy tej od zaraz potrzebuje,
przynosiłem ból, teraz co innego czuje.
I mnie nie interesuje, że ktoś nie przychylnie gada,
niby co ty o mnie wiesz, takie rzeczy opowiadasz.
Nastawiony nieprzychylnie, lecz nie zburzysz tej harmonii.
Nie brakuje formy, słuchaczu bądź spokojny.
Mam to szczęście gadać i dla tego pozytywnie,
dziś jest o czułości, nie o wojnie czy bitwie.
Życie błogosławieństwem dajesz tyle niespodzianek,
już nie boję się gdy patrze, w przyszłość w nieznane.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.

sobota, 3 kwietnia 2010

HEMP GRU- Droga

Hemp G-R-U, Droga, aha...
To moje życie, tak to moja droga
Z uśmiechem budzę się, każda chwila jest nowa
Kreuję rzeczywistość, tworzę te słowa
Miłość, zajawka, talent - to wszystko od Boga
Popatrz w przyszłość, niektórzy mają wszystko
Nie każdy to rozumie, nie wiedzą co to czystość
Eliminuję z miejsca mentalne niewolnictwo
Wygrała twoja słabość,a byłeś już tak blisko
Czasem też mam dość, lecz dalej podążam
Na nic twoje żale, lamus się pogrąża sam
Ja idę tam gdzie nadzieja, gdzie promienie słońca
WDZ, powtarzam bez końca
Ucz się, pracuj ciężko dnia każdego
Trening czyni mistrzem, dużo w tym dobrego
Pierwszy krok to początek by osiągnąć szczyty
Działaj świadomie, przestań na farta liczyć, ziom...

Gdy nie masz perspektyw to jedyna rzecz
Ruszaj do przodu, obierz drogi cel
Zapamiętaj dzień kiedy odnalazłeś sens
Teraz na rejonie z głośnika HG


Jesteśmy z wami, tu nurt Hemp Gru
To droga, którą otworzył klucz
Znowu atmosferę zasila buch
Głaszcze bit, brat, kolejna rzeka słów
Nie zapomniałem czym jest adrenalina
Mocy przybywa, nie ma co ukrywać
Czysty szacunek więź z człowiekiem trzyma
To dzięki temu istnieje rap rodzina
Choćby odeszła od ciebie dziewczyna
To jeszcze nie mogiła, z czasem sie zapomina
Miłość jak dzwon, po prostu się urywa
Wytrzyma przyjaźń bo zwyczajnie jest prawdziwa
Choćbyś się znalazł na świata końcu
Byle jakim dworcu, nie ważne skąd i nie ważne gdzie
Ważne co masz w sercu, a drogi są dwie
Czy już wiesz, którą wybrać chcesz?
Jeżeli łżesz , z mych oczu precz
Nie chcę juz cię znać bo nie chce mi się chcieć
Mentalny śmieć utylizuje wnet Hemp Gru gabinet
JLB jedna krew, w naturalności sęk
Dźwięki i słowo za przewodnika weź
Lecz po swojemu leć i z tobą dobra wieść
Śmierdząca pleśń leży na twoim szlaku
Uważaj, lecz z twarzą rusz w drogę dzieciaku
Aha... Właśnie tak...

Gdy nie masz perspektyw to jedyna rzecz
Ruszaj do przodu, obierz drogi cel
Zapamiętaj dzień kiedy odnalazłeś sens
Teraz na rejonie z głośnika HG

MOLESTA- Tak miało być

Tak miało być
Ja mówie Tobie tak miało być

Wilku
Niezbadane są wyroki boskie
tak być musiało, to chyba proste
jestem gdzie jestem tu moje miejsce
to tej muzyce oddałem serce
pytają się czemu nie chce spoważnieć
nie obchodzi mnie,że sztywniaków drażnie
nie szukaj winy wytęż wyobraźnie
cokolwiek czynisz czyń to rozważnie
i myśl o wyniku
po co tyle krzyku?
masz tu zawodników pierwszej klasy
nie trafiam do masy, to trafia do ludzi
podziękuj za towar,który nigdy się nie nudzi
duże ELO, wiem jak można skończyć
nie jeden po wyroku,a za nim list gończy
robie swój syf podążam w swoją strone
tak miało być,kości zostały rzucone


Jamal
Przyjaciołom Elo każdy dobrze wie
tego co nam zapisane nie da zmienić sie
widzisz tylko jedną z dróg,jedną chwytasz nić
dobrze wiesz,że już tak miało być
przyjaciołom elo jak zaciśniętą pięść
po to umieramy żeby znowu rodzić się
każdy dzień na ulicy rodzi nowy czyn
dobrze wiem,że już tak mialo być


Włodi
Napewno nic nie dzieje się przypadkiem
nie ja to ustalam,a często jest jak ja chce
mam charakter nie oglądam się za plecy
biore życie jakie jest i potrafie się tym cieszyć
do celu jechałem po bandzie czasem
myśle,że przegiąłem lub,że powinienem bardziej
mój hajs w rynsztoku się topił
czasem myśle co by było gdybym nie ustąpił?
Pomaton ich kontrakt to
dziesięć lat niewoli wstyd ponadto
dałem się przywalić im defakto
na ulicy twardo patrze w twarz faktom
każdy miał dość dzielić po kosztach
potem fama poszła TAK Molesty rozpad
jadą po nosach, siedzą jakaś kosa
nie tłumacz Włodi weź to zostaw!
Wiem tłumom będzie przykro i tak
nie brak im spraw,które chcą nam wytchnąć
gdybym znał przyszłość wtedy wiem
by być kim jestem musiałem sobą być


Jamal
Przyjaciołom Elo każdy dobrze wie
tego co nam zapisane nie da zmienić sie
widzisz tylko jedną z dróg,jedną chwytasz nić
dobrze wiesz,że już tak miało być
przyjaciołom elo jak zaciśniętą pięść
po to umieramy żeby znowu rodzić się
każdy dzień na ulicy rodzi nowy czyn
dobrze wiem,że już tak mialo być


Pelson
Te wersy pisze jako Pelson bo
Pele już nie żyje
choć nie skoczył z okna
i nie założył pętli na szyje
jest jeden ważny szczegół
odszedł w samotności,bez kolegów bez pogrzebu
nie było grobów,frezji nie było zniczy
odszedł,gdy przyszedł czas się rozliczyć
to był chłodny,styczniowy wieczór
przeżył życie jakby na społecznym zapleczu
krążyły o nim niesławne legendy
w pseudo wielkim świecie
miał on imie przybłędy
w dziecińswie szkodził innym dla swoich wygód
lecz gdy zamykał oczy palił się ze wstydu
za kilka lat sobie przyżeknie,
że tamte dni to przeszłość
nigdy od niej nie ucieknie
Dzielnica - nie obarcza jej za to winą
to on był ofiarą,zamiast być przyczyną
człowiek,który cierpiał na brak silnej woli
działał wbrew swej naturze,żył w niewoli
Pele nie żyje nie wróci już nigdy
trzy ostatnie słowa:przepraszam za krzywdy


Przyjaciołom Elo każdy dobrze wie
tego co nam zapisane nie da zmienić sie
widzisz tylko jedną z dróg,jedną chwytasz nić
dobrze wiesz,że już tak miało być
przyjaciołom elo jak zaciśniętą pięść
po to umieramy żeby znowu rodzić się
każdy dzień na ulicy rodzi nowy czyn
dobrze wiem,że już tak mialo być

TRZECI WYMIAR- Złodzieje czasu

Yo, jak minął twój dzień?
12 godzin, złodzieje czasu

[x2]
Niechciani, nielubiani jak koszmary w snach
Zakazani jak dla karawany czarny szlak
Skazani by godzinami sami kradli czas
Złodzieje czasu

Godzina pierwsza to przedsmak, ta płyta uzależnia
Druga w trudach, w domu szukasz miejsca
Słuchasz trzecia, dopiero co się wkręcasz
Ten czas zleciał, jakby zabrał go morderca
Czwarta z życia wydarta godzina martwa
Z kąta do kąta plątasz się, piąta na zegarkach
Trwa walka
, szósta, 3W na słuchawkach
Masz sucho w ustach, bo za daleko szklanka
Godzina siódma, minęło pół dnia w myślach

Yo, jak minął twój dzień?
12 godzin, złodzieje czasu

[x2]
Niechciani, nielubiani jak koszmary w snach
Zakazani jak dla karawany czarny szlak
Skazani by godzinami sami kradli czas
Złodzieje czasu

Godzina pierwsza to przedsmak, ta płyta uzależnia
Druga w trudach, w domu szukasz miejsca
Słuchasz trzecia, dopiero co się wkręcasz
Ten czas zleciał, jakby zabrał go morderca
Czwarta z życia wydarta godzina martwa
Z kąta do kąta plątasz się, piąta na zegarkach
Trwa walka
, szósta, 3W na słuchawkach
Masz sucho w ustach, bo za daleko szklanka
Godzina siódma, minęło pół dnia w myślach

Medytujesz na dywanie jak Budda w Indiach
Dobija ósma, twój pokój to bezludna wyspa
Dziewiąta jakoś późno przyszła
Dziesiąta się błąkasz, przesiąkasz od jointa
Przeglądasz, przeciągasz i zgrywasz na kompakt
Jedenasta, dzień dobiega końca
Dźwięk dzwonka od ziomka, czas nastał, dwunasta

[x2]
Niechciani, nielubiani jak koszmary w snach
Zakazani jak dla karawany czarny szlak
Skazani by godzinami sami kradli czas
Złodzieje czasu

Płynie wino w klatkach, kolejna noc, płyną ćmy do światła
Widok ławka, blok, buja jak na statkach
Pomimo lat brat ludzie giną na rogatkach
Inni gniją w izolatkach, życie idzie na romansach
To szansa dla niektórych, dla innych niemoc
Nad głową pali się neon, są jak kapitan Nemo
Dwadzieścia tysięcy mil miejskiej żeglugi
Chcieliby umrzeć jak Dean, a giną na szlugi
Bo ludzie szukają natchnienia tam gdzie na bank jego nie ma
Dzisiaj liczy się kariera, każdy chce dodawać zera
To świat prądów, trendu i połamanych wersów
Lecz co raz trudniej znaleźć sens tu bez precedensu
W sieci absurdu jesteśmy jak wioska Kurdów
Oddalona tysiąc mil od pozostałych kultur
Złodzieje czasu [?] brzmienie basu
To powrót do wartości z archaicznego lasu

[x2]
Niechciani, nielubiani jak koszmary w snach
Zakazani jak dla karawany czarny szlak
Skazani by godzinami sami kradli czas
Złodzieje czasu
[tylko tekstyhh.pl]
W co oni wierzą, powiedz z czego się cieszą, powiedz
Jestem jak kieszonkowiec, zawodowiec, sam to powiedz
Otwieram sezon z 3W fałszerzom rymu
Przezimny chirurg znów trudni się kradzieżą minut
Wkalkulowana w to wiara jak w planach albo to para
Od pierwszych tagów na ścianach wrzucanych farbą Montana
Za oknem szaro od rana, nagroda albo to kara
I bez wyprawom po Graala i życz mi żebym go znalazł
Po nim czas koniec odmierzy, przyjdą trzej kolekcjonerzy
Poszerzyć swą kolekcję o twoją kolekcję przeżyć
Nie pomoże
tu kłamanie, układ planet, udawanie
Rozpocząłem układanie, płynie czas nieubłaganie
Tu gdzie bloki, pawilony, mamy zwrotki, plan i pomysł
Tu wyroki niewidomych są jak skoki zaginionych
Stań i pomyśl, jesteśmy jak light gibbony, rap i tony
Jak poszukiwacze skarbów na pustyniach Arizony

[x4]
Niechciani, nielubiani jak koszmary w snach
Zakazani jak dla karawany czarny szlak
Skazani by godzinami sami kradli czas
Złodzieje czasu

TRZECI WYMIAR- Skamieniali

Ref.: x2
To tylko oni żyjący w monotonii
Oni, to tylko oni i nic nie zostanie po nich
Oni, każdy kolejny to anonim
To tylko oni, brak celu oczy im przesłonił
To tylko oni!

[Szad]
Ślepi i niemi bo zagubieni w beznadziei
Zamurowani w scenerii miejskich arterii niczym w celi
Przy czym zamiast przyczyn widzą tylko cień na ścianie
A nie to co jest na pierwszym planie
Panowie, panie skamieniali cali
Sami w sobie zakłamani, popatrz na nich
Eliminowani zanim w ogóle na nich wypadnie, dokładnie


[Nullo]
Jeżeli telewizyjny szum dla ciebie człowieku
Jest jak vademecum
W ręku pilot i żyjesz tą chwilą
Bo te chwile życie ci umilą
To jesteś jedną z miliona osób
Które mówią, że to na życie sposób też
A wiesz jak jest - jesteś więźniem fotela
Zdominowała cię nie jedna telenowela
Twój pokój to cela, odosobniony archipelag
Ukryta kamera, ty w roli frajera, wiedz to!
Jesteś jak fikcja, bezsens to twoja misja
Czy kiedykolwiek widziałeś świat z bliska
Czy to błysk na ekranie, serce jak kamień
Mózg już dawno na dywanie
To wszystko w tym programie, kończymy nadawanie

Ref. x2

[Teka]
Skamieniali jak dinozaury, nie widzą prawdy
Zapatrzeni w czarną skrzynkę obserwują pod progami
Między telenowelami a kolejnymi faktami
Mają przed oczami broń, silniejszą niż dynamit
Non stop zachwyt, śmiech, panika, strach lub podziw
Obserwują co gdzie kiedy matka ziemia nam coś spłodzi
Chcą się godzić, za plecami wojny i terroryzm
Na Wiejskiej rozmyślają jak tu życie nam osłodzić
Ubezwłasnowolnić no i zakuć w dyby
I niech władza absolutna zapewnia nam dobry byt
Hajs i wtyki to dziś główne tryby polityki
Afery a'la Rywin do kieszeni bokiem wpływy
Politycy grają swoje oskarowe role
Przy nich Halle Berry obdarują tylko złotym globem
To szklana pułapka, oczy niebieskie od telewizorów
Szklana pułapka, wypchane mózgi przekazem spod progu

Ref. x2

[Pork]
To tylko on, czytelnik
Który nie spostrzegłby powyrywanych stron
Ślepy na postęp, to tylko on, oni
Ci, którzy są zdominowani negatywnymi myślami
Wierzą, że świat kręci się dla nich
Pozwolili by latami odpływały ambicje i plany
A cztery ściany stemperowały temperamenty
Biorąc fikcje za autentyk, kiedyś to wilki
Dziś po prostu sępy

piątek, 2 kwietnia 2010

Peja- KO. cham

REF: Nie wiem czemu ranisz tak mocno mówiłeś kocham i nagle inna jest a teraz już mam swój własny świat przestałam płakać

1. Nie wiesz czemu nie rozumiesz powiedziałem ci prawdę to jak grom z jasnego nieba wiem trafiłem cię nagle ciągle kłamstwa wyjazdy pod przykrywką romanse w zdobywaniu uczuć innych wracam z kolejnym awansem ty mnie pytasz sam nie wiem kocham się z nią zatracać i nie mam po tym kaca tu w grę nie wchodzi kasa to nie pinda na obcasach z krwi i kości dziewczyna nie wyczyści mego konta jak ta dzindzia z kasyna pytasz jaka przyczyna czego tobie brakuje co takiego jest w niej nazwiesz gnojem i ch***em cisza nie lamentujesz łzy to przyczyny skutek z emocji ściska cię w gardle w zarodku chcesz zdusić smutek by za nie długo pękną chciałbym móc wcisnąć mute bo sumienia wyrzutem za te wyrządzoną krzywdę będę żył jeszcze długo zawiodłem wiem to przykre rzucę krótkie przepraszam i z twojego życia zniknę

REF: Nie wiem czemu ranisz tak mocno mówiłeś kocham i nagle inna jest a teraz już mam swój własny świat przestałam płakać

2. Nie liczę że wybaczysz bo szczerze tego nie chce zdrady smak ponosisz klęskę ja na korzyść me szczęście wypalony doszczętnie brak chemii między nami nie chcę żyć wspomnieniami, dziennie znosiłaś presje uzasadnione pretensje że flirtuje najczęściej wprost na twoich oczach zniosłaś wiele porównań wciąż na mnie syczałaś nie przestając się wk***iać ściemniałem że się wydurniam zlizując toczoną pianę żyłem z tą świadomością że w końcu kiedyś się stanie to te panie kochanie namieszały mi we łbie swym osiągiem się chełpię w męskim gronie to fakty mówiłem że cię kocham i to nie były żarty ale z uczuć obdarty wina leży po środku skłamałem ja oszust skorzystałem ze środków i brnąłem się w tej która nie jest idiotką i mogę być pewny na sto że z wzajemnością

REF: Nie wiem czemu ranisz tak mocno mówiłeś kocham i nagle inna jest a teraz już mam swój własny świat przestałam płakać

Teraz już mam swój własny świat
Teraz już mam swój własny świat
Teraz mam swój świat
Teraz już mam swój własny świat
Teraz już mam swój własny świat
Teraz mam swój świat
Teraz już mam swój własny świat
Teraz już mam swój własny świat
Teraz już mam swój własny świat

3. Ile to trwało miałem powiedzieć wcześniej chciałem setki razy skrywając swą depresję w żadnym razie to bezsens ona chce dać mi szczęście nie wierzyła w odejście że zostawi cię wreszcie czuła że wciąż cię kocham ja wiedziałem że po nocach długo w poduszkę szlocha i że z tobą radocha że żyje nam się jak w bajce bo tylko w takiej scenerii z nią kochałem się właśnie rujnując twoje życie przepuszczałem z nią fortunę ty zachowałaś dumę w końcu rzekłaś - rozumiem - i spytałaś mnie czy wiem jak ty teraz się czujesz i co teraz knuje nie chce moich przeprosin obrzydzenia nie kryłaś o nic nie będziesz się prosić upokorzeń znosić tyle lat jak to się stało mówisz pi ty pało kocham inną z tą nadzieją żeby za jakiś czas nie powtórzyła słów refrenu

REF: Nie wiem czemu ranisz tak mocno mówiłeś kocham i nagle inna jest a teraz już mam swój własny świat przestałam płakać
REF: Nie wiem czemu ranisz tak mocno mówiłeś kocham i nagle inna jest a teraz już mam swój własny świat przestałam płakać