PEJA

PEJA
Peja

piątek, 2 kwietnia 2010

PTP, Sandra- Moja kobieta

Moja kobieta, jest tylko moja, moja
i tylko dla mnie skąpana w kroplach szampana
czy w łóżku czy w wannie
Jest moim wsparciem, nie chcę już szukać
wiem to sztuka zawsze grzeczna niunia, a w nocy grzeszna suka
Chcę ją mieć przy sobie i z nią tracić umiar
kiedy nie ma jej przy mnie wtedy ciągle się wk***iam
Choć czasem jestem gnojem, wiem lepiej we dwoje
Ma być zawsze pod sceną kiedy ja na niej stoję

Ciemne chmury, wiatr przenika miasto
ja tylko marzę by zobaczyć twoją jasność
wiem potrzebuję ciebie tak jak ty mnie
Ty to swoją duszę rani ja tam umiem płynącą krew
Znów tylko do mnie możesz zwrócić się
Ja doceniam każde słowo, każdy twój szept
Chcę byś czuł, byś widział to, że jestem
że w każdym twoim błędzie widzę pozytywny sens

Nie będę ciebie zwodzić, bo dobrze wiem czego chcę
I o co chodzi tobie to muszę tu wiedzieć też
Wiesz co masz robić kiedy jesteśmy sami
A życie staraj mi się osłodzić, a nie staraj się mnie omamić
Nie próbuj się ze mną bawić
chyba, że na kanapie twojej mamy, ja lubię te zabawy
mała daj mi to co masz, co dzień uśmiechniętą twarz
co dzień ładny makijaż, co dzień pięknych oczu blask

[x2]
Ja tobie pragnę dowieść
że jesteś moim Bogiem
ja muzą twoją będę
na każdy dzień i w każdym momencie

To dla ciebie skarbie, jesteś całym moim światem
Musisz to zrozumieć, że twój facet to raper
czasem kawał skur***yna który żyje z dnia na dzień
który wciąż zarabia hajs, bo potrzebny jest jak tlen
Musisz to zrozumieć, że nie lubię w miejscu stać
musisz to zrozumieć, że trzeba od siebie więcej dać
Szukam w tobie wsparcia i twego głosu rozsądku
kiedy widzę cię znów rano jaram się jak na początku
Chciałbym żebyś zawsze była uśmiechnięta
żeby było widać jaka jesteś piękna
jak wielka jest miłość, którą mnie otaczasz
Chcę widzieć to zawsze kiedy do mnie wracasz
Nie ważne czy jest słońce, nie ważne kiedy burza
wszystko można wyjaśnić i nie ma co się wkurzać
Ej, sobą bądź, trzymaj mój front, mów tylko prawdę
i nigdy się nie zmieniaj, bo taką ciebie pragnę

Choć w twoich oczach widzę to zło
ja tobie powiem, że ja lubię widzieć to
Więc chodźmy gdzieś, niech będę już spełniona
rano się przebudzę w ukochanych mych ramionach

[x4]
Ja tobie pragnę dowieść
że jesteś moim Bogiem
ja muzą twoją będę
na każdy dzień i w każdym momencie

CHADA, MESS- Obrachunek moralny

-Siemanko Chada z tej strony
-No siemasz spoko jak tam?
-Kurwa u mnie to jest elegancko co u ciebie?
-No dobrze jem obiad powiem ci spóźniony
-No i?
-No i git ku***a i nic siedzę na kwadracie
-Układa się pomyślnie
-Dobrze, dobrze, dobrze
-Hmm No dobra mordeczko
-no a u Ciebie gites?

Jeszcze jakiś czas temu moje życie było klęską,
Wszystko dzieciaku przypominało szaleństwo, rozbite małżeństwo.
Kłopoty z prawem. Zdaj sobie z tego sprawę,
Psy z rana zabierały mnie z domu,
Lecz nigdy nie mówiłem dla kogo, Co, i Komu.
Taki prze***any etap,
Wałki rozboje i kradzieże po sklepach.
Wszystko nie tak, coraz większe bagno,
Na tych ulicach które nadzieję kradną.
Ja i problemy- jak jedno ciało,
Czasem bywało, że się żyć odechciewało.
Byłem naiwny wspólnik mnie przewalił,
Sam sobie winien.. nie to żebym się żalił.
Grunt się palił, musiałem się ukrywać,
Jeśli cię zawiodłem to proszę wybacz.

Ref.(Mes)
To nie jeden z tych typów którzy mówią A, nie mówią B,
Jest nieźle twierdzą że im źle.
To nie jeden z hipokrytów co niby ma kontrolę,
A czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole.
To Jeden z nielicznych dla których rap,
To autobiografia zbiory prawd i wiem.
Ma historie z hardcorem w tle,
Tego właśnie lubię słuchać więc Chada nawiń je.

To chwila prawdy o tym ten kawałek,
Przepraszam tych których zawiodłem i oszukałem.
Ciężkie brudy ciężko jest pozmywać powiesz tak bywa,
Ja nic tu nie ukrywam.
Noce na dołku, ch*j z takim życiem,
Mówię co myślę teraz tu na tym bicie.
Te wszystkie chwile znów powracają do mnie,
Bywało ciężko, chciałbym o tym zapomnieć.
Alkohol w ch*j narkotyków,
10 miesięcy na je***ym odwyku.
Pihu mi mówił "Koleżko weź się ratuj",
Grube pieniądze wydane na adwokatów.
W moich oczach nie zobaczyłeś strachu,
Z Peją BMW roz***ane po pijaku.
Rodzinny dom? Wciąż mnie tam nie ma,
Ostatnie słowa jakie pamiętam to do widzenia.

Ref.(Mes)
To nie jeden z tych typów którzy mówią A ,nie mówią B,
Jest nieźle twierdzą że im źle.
To nie jeden z hipokrytów co niby ma kontrolę,
a czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole.
To Jeden z nielicznych dla których rap,
To autobiografia zbiory prawd i wiem.
Ma historie z hardcorem w tle,
Tego właśnie lubię słuchać więc Chada nawiń je.

Teraz jest pięknie, spełniam marzenia,
Nie idę drogą, która prowadzi do zatracenia.
Człowiek się zmienia trzeba w to wierzyć,
Idę po swoje biorę co się należy.
Wita mnie dom a nie szpitalna sala,
Pamiętam to do dziś to powraca w koszmarach.
Nie wszystko po mnie spływa,
Wszystkie skandale- zamiatam je pod dywan.
Moje życie.. To moja sprawa,
Pamiętam dni kiedy nie miałem z kim porozmawiać.
Dziś te chwile to wspomnienie,
Kiedyś trzymałem z ludźmi z którymi nie powinienem.

Ref.(Mes)
To nie jeden z tych typów którzy mówią A nie mówią B,
Jest nieźle twierdzą że im źle.
To nie jeden z hipokrytów co niby ma kontrolę,
a czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole.
To! Jeden z nielicznych dla których rap,
To autobiografia zbiory prawd i wiem.
Ma historie z hardcorem w tle,
Tego właśnie lubię słuchać więc Chada nawiń je.

ELDO- Nie pytaj o nią


To nie karnawał, ale tańczyć z nią chcę
Znam ją 30 lat, ale wciąż niewiele wiem
Wiele serc bije dla niej, wiele w niej
To szaleństwa zakochane wszystko zrobić są w stanie
Dzień wstaje, nową nadzieją nad jej brzegiem
Za rękę przed siebie choć czasem jej nie poznaję
To nie matka ale wzięła mnie w opiekę
Pokazała mi emocje, nauczyła być człowiekiem
Mimo że kiedyś będę musiał wszystko oddać
Los zada pytanie: „Staniesz przy niej czy ją poddasz?”
Jedna z jej lekcji była o wierności
Tej ostatecznej do ostatniej krwi kropli
Bywam okropny dla niej, często się wściekam
Bywam obojętny, chciałbym tylko ją odwiedzać
Tak od święta, wyjechać jak inni to robią
Nie umiałbym jej zostawić, proszę nie pytaj mnie o nią.

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2

To nie kochanka, ale co noc sypiam z nią,
Nawet jeśli wokół drwią i się śmieją wciąż i wciąż
Nawet jeśli będę sam z nią jedynie
Bo cała reszta postanowi kochać inne
Zły sen, bo to ideał dla milionów
Często pierwsza miłość od kołyski do grobu
Wielu tęskni za nią, wielu nie może wrócić
Więc w sercach ją mają czekając, aż los się odwróci
To nie muza, ale daje mi natchnienie
By obserwować wszystkie jej blaski i cienie
I widzieć ją jaka jest, starać się rozumieć
W głosów tłumie czego naprawdę chce i co czuje
Nasz wspólny obowiązek i troska
Jej dzieci to ja i Ty ale i ćpuny na dworcach
Mówią o niej bzdury, nas nic nie przekona
A póki my żyjemy, żyje ona!

Ref.
I nie pytaj mnie o nią, znasz ją doskonale
Nie pytaj co Tobie da, lecz co Ty możesz zrobić dla niej
Codziennie w innym stanie ją spotykasz
Lecz czujesz tylko dumę, gdy ktoś o nią Cię zapyta. x2


Ona nie urodziła mnie, lecz kocham ją jak matkę,
nieraz mnie odrzuciła, ale będę z nią na zawsze
to miłość przed którą wielu ostrzegało
jeśli stracisz dla niej głowę, to położysz ją za nią

Niektórzy myślą, że jest ich własnością,chcą jej zmienić imię
myślą że mogą bo nią rządzą,
chcą dać jej numer i mieć ją na wyłączność,
a to solidarność ludzi przecież zwróciła jej wolność,
brudne ulice gdzie codziennie ją spotykasz,
tak pijaną i niechlujną,
która ciągle się potyka
ciągle z niej dumny nie raz się zastanawiam,jak bywam dumny,
bo przecież ciągle mnie zostawia

idealiści mają dziwne motywy,
by kochać ją choć z nią czasem los parszywy
i nie ma dla mnie innych miejsc i innej po za nią,
nie pytaj znasz ja, budzisz się z nią co rano.

TOMIKO & SIWERS- Znów to samo



Patrz na nas, młodość ma swoje prawa
W kimę chodzę wcześnie, bardzo lubię późno wstawać
Zabawa, klub, dupy, SGU, hałas, wrzawa
Leci muzyka razem z nią wóda w gardła
Wpadam w lokal w podskokach, w kolejce stanę, bo klub pełen
Szatniarz wymienia mi katanę na numerek
Idę do baru ubić dobry interes, to wymiana
Hajs na ladę, dla mnie dres od barmana, dawaj
Ten parkiet jest beze mnie taki pusty
Jestem na środku, wokół niejedna dupa dobra
Tu mój styl luźny przyciąga, co ja zrobię
Że jak widzę fajną dupę to mi odpierdala korba
Siema, jestem Tomi, gdy się ze mną spotkać raczysz
Wiem, że chcesz, widzę jak się ładnie na mnie patrzysz
Masz coś w sobie niunia, dla mnie to emocji zastrzyk
Zaszczyt, ja popatrzę, no, bo pięknie dla mnie tańczysz
Nie jestem bogaty, chyba, że w uczucia
Nie szukam dup takich, które na trzy baty lubią się ruchać
Szukam dzisiaj pośród gorącej setki
Ciebie, a przy okazji dobrej najebki

Znów sobota wieczór, dzisiaj będzie dobry balet
Rano wstanę z myślą - znów zalałem pałę
Znów postanowienie, że nie złapię się za szklanę z wódą
Lecz mam do tego talent, mówi się trudno

Dawaj, podbij do mnie, czekam tu samotnie
Tam błysk stroboskopów, a tu jest spokojnie
Tu chwila wytchnienia, rozmowa przyjemna jest w toku
Ja się zapatrzyłem w blask twoich oczu nieprzytomnie
Słyszałaś o mnie coś? ja cię widzę pierwszy raz
Wiesz, a wydaje mi się jakbym znał cię od zawsze
Mówisz mi, że uznajesz seks na pierwszej randce
A ja ci powiem, że bardzo chętnie to sprawdzę
Pijaństwo, najebka przed wejściem do klubu
Potem wypić coś jeszcze i nie odnaleźć się spróbuj
Biba, na tym to polega no chyba
Poczuj luz jakbyś był na Karaibach
Raz na tydzień, mamo wybacz, wrócę nad ranem
Nie martw się, przecież co sobotę jest to samo
Po parkiecie pływam, do baru nie idę już prosto
Tego wieczoru najebany mocno non-stop

[x2]
A co z tego będzie ja ci nie powiem
Bo wiem, że teraz jest czas żeby wypić zdrowie
Ja ci nie powiem jak to wszystko się dziś skończy
Bo chwila jest piękna, a ja mam bałagan w głowie

[x2]
Znów sobota wieczór, dzisiaj będzie dobry balet
Rano wstanę z myślą - znów zalałem pałę
Znów postanowienie, że nie złapię się za szklanę z wódą
Lecz mam do tego talent, mówi się trudno

BEZIMIENNI- Strych

Strych, Bezimienni, 2008, słuchaj tego

Szmat czasu za mną i doświadczeń bagaż
ja ze sobą sam wspomnień własnych tragarz
Dziś wchodzę na strych i zerkam po ścianach
i myślę o wszystkim o dokonanych zmianach
Na starych fotkach gęsta pajęczyna
niektóre wyblakłe poplamione z wina
I patrzę na twarze które pamięć gdzieś zgubiła
i pytam gdzie ta radość która kiedyś we mnie tkwiła
Dalej leżą wrotki i rower na trzech kółkach
odleglejsze czasy na kolejnych półkach
Stare okulary które kiedyś tam nosiłem
20 lat temu całkiem inaczej żyłem
O pierwszych moich krokach stawianych na macie
przypomina stara dżudoka bliższa teraz szmacie
Piórnik, książki i szkolne zeszyty
stary komputer, na nim pierwsze bity
Czarne lenary obok leżą rolki
stare ochraniacze i szmaciane korki
Puchar osiedla w nich rozgrywałem
to kiedyś było ważne całe serce w to wkładałem
Jak serce teraz wkładam w ten rap tak prosty
ze mną całe życie ksywa moja Oztry
Pierwsze dziewczyny i pierwsze pocałunki
pierwsze podwórkowe znaczące porachunki
Zdjęcia z tamtych imprez pierwszy mocny trunek
chciałem mieć szacunek budowałem wizerunek
Tylko pomyśleć to łza się kręci w oku
że przybywa nam lat w każdym nowym roku
I pytam jeśli na wolności jest tylu skurwieli
to dlaczego najdroższego przyjaciela mi zamknęli (wszystko)


A gdy znów zapragniesz być tam
zamknij swe oczy i na strychu sam
Zetrzyj ten kurz niech wrócą wspomnienia
na starym strychu odrodzą się marzenia
Wczoraj mały dzieciak a dziś dowody męstwa
każda porażka prowadzi do zwycięstwa

Już brat nie cofniesz czasu nie przekręcisz wskazówek
w głowie tysiąc myśli w rękach zeszyt i ołówek
Zamknij na chwilę oczy żeby tam gdzie ja się znaleźć
chodź ze mną na ten strych choć i pamięć sięga dalej
Niż mury w których teraz sklejam te kolejne zwrotki
już na samym wejściu przy schodach leżą wrotki
Do Piekar przeprowadzka żegnam się z Bytomiem
przejście ze szkoły muzycznej do szkoły podstawowej
Bardzo przyspieszony kurs składniczej szkoły życia
trzeba było udowodnić nie jestem chłopcem do bicia
Potrzaskane okulary pod warstwą kurzu leżą
na drugi dzień ktoś sprawdził ich wytrzymałość pięścią
Stara piłka do nogi przebita do kosza
bramkarskie makówy bluza George'a Camposa
Krótka przygoda w klubie pierwsza karta zawodnika
lecz talent ma to do siebie że nieszlifowany znika
Dla faktu nie pomogła ta stara paczka szlugów
to potrzaskane bongo służące do pierwszych buchów
Pierwsze wina po szkole z bracholem Tomasem
wolałem pływanie mówiłem nie dla mnie basen
Fochów ciąg dalszy z pięciu szkół wyrzucany
Do dziś kujące w serce łzy mojej mamy
Pierwsze akcje na ulicy do drzwi pukał dzielnicowy
wtedy powód do dumy, że na karku kłopoty
Leży tutaj trochę książek nie są to lektury
Pierwszy zeszyt rymów pierwszy spray co zdobił mury
Połamana deskorolka poszarpane wansy
jakieś szerokie spodnie pierwsze kimono do walki
Niewysłane walentynki z obawy przed wyrzuceniem
dzisiaj jedno wiem, Madzia dzięki, że mam ciebie

A gdy znów zapragniesz być tam
zamknij swe oczy i na strychu sam
Zetrzyj ten kurz niech wrócą wspomnienia
na starym strychu odrodzą się marzenia

Wczoraj mały dzieciak a dziś dowody męstwa
każda porażka prowadzi do zwycięstwa (x2)

PEJA- Chcesz rapu?

Czy mam się wytłumaczyć z tego, że kocham muzykę?
Że połowę mego życia poświęciłem na klasykę?
Że w swej konsekwencji odnalazłem własne szczęście?
Że robię to, co kocham?
Że w życiu znam swe miejsce?
Że mam w życiu zajęcie, które daje perspektywy?
Że kiedyś byłem martwym poetą, teraz żywym?
Że w rapie nic na niby, że to nie są żadne zgrywy?
Że drga z nerwów powieka, po której łza mi ścieka?
Że na ziomków powrót czekam, samych czeluści piekła?
Że rap mnie wciąż urzeka, że po nocach mi się śni?
Jak nagrywam w D & D , żebym chciał ulepszyć styl, styl
Żebym miał takie bity, jak Showie z NAG?
Czy na pewno mówię prawdę, bo każdy raper kłamie?
Czy wypowiedziane zdanie jest opisem z życia wziętym?
Bo w rapie są przekręty, narkotyki i patenty,
na to, żeby ten świat był bardziej przystępny.
Znacznie lepszy, bardziej znośny, dlaczego raper sprośny.
Tutaj Peja obsceniczny, dlaczego niezbyt śliczny?!
Nie czas na próbne zdjęcia bo w rapie nic nie zagrasz,
bo rap chce grać bez księcia, czy muszę się tłumaczyć
z jedynego zajęcia, w jakim naprawdę się sprawdzam?
Dlaczego łakiem wzgardzam, przypadkowym rapem rzygam?
Polsko-dziwny-kraju wybacz, nie będę się tłumaczył,

z tego, że jestem, że żyję, że swoje już zrobiłem.
Onomatopeja, jeszcze się trochę wysilę,
i nie jest mi przykro, że Ci się nie tłumaczyłem...

Chcesz rapu - znaczy mego gadania?
Znasz mnie? Znasz odpowiedzi na pytania?
Chcesz mnie - złapać i pognębić?
Znasz rap? To znajdziesz środki i patenty
Chcesz rapu - znaczy mego gadania?
Znasz mnie? Znasz odpowiedzi na pytania?
Chcesz mnie - złapać i pognębić?
Znasz rap? To znajdziesz środki i patenty


Dlaczego data pleksa, czemu w tekstach rogresja,
w życiu brutalnośc, agresja, na rynku recesja.
Na wokalach kompresja, czemu płyty się kręcą?
I czy DJ ich nie psuje, kiedy tak nimi scretchuje?
Przecież igłą je rysuje, przecież to nie jest muzyka!
Rap to dno, nie damy rady.
Czemu w bit maszynie pady?
Czemu wciąż dążę do zwady i nie lubię prezydenta?
Czemu w Polsce smutno w Święta, czemu Bush wojnę rozpętał?!
Czemu serial z importu, na specjalne zamówienie?
Dlaczego mój rap w cenie, czy potrzebne mi korzenie?
Czy mam słuszne przeświadczenie,
że ma wartość to, co robię?
Czy na rapie coś zarobię? Przecież po to tylko robię...
Tak jak każdy hip hopowiec, takie zdanie macie o mnie,
Wy co nie wierzycie i marzycie, że już po mnie.
Ja wybieram szury, nie diamenty jak te szczury,
które tańcują przy popie, rapie do tego nie zrobię.
Za nie popełnioną zbrodnię, chciałbyś oskarżyć melodię,
która obali teorię, wszystkich tępych oponentów.
R-A-P to ja, rap starego kontynentu,
przy mnie doznasz oczyszczenia, rap to jeden z elementów,
którym władam biegle, którym tu władam przebiegle.
Twórcza forma ekspresji, z nim połamię wszystkie szczeble
Twej wątpliwej kariery, to rap od Rycha - Peji.
Dziś pogrążam ignorantów tylko po to, by wiedzieli,
że ich słowa nic nie znaczą, gdy ktoś się samego ceni...

Chcesz rapu - znaczy mego gadania?
Znasz mnie? Znasz odpowiedzi na pytania?
Chcesz mnie - złapać i pognębić?
Znasz rap? To znajdziesz środki i patenty

Chcesz rapu - znaczy mego gadania?
Znasz mnie? Znasz odpowiedzi na pytania?
Chcesz mnie - złapać i pognębić?
Znasz rap? To znajdziesz środki i patenty

Cały ten rap, nowa część, nowa seria...
Pytasz jak to robię, po co?
Gadam jak dytkuje serce, przy tym rąk sobie nie pocąc...

PMM, O.S.T.R.- Daj mi bit



Daj mi tą chwilę dziś
chociaż chwilę bym powstał
gdybym mógł życie bym za tą chwile oddał
muzyka od lat dziś mam ten przywilej
dostęp do bitów i najlepszych nawijek
poświęć na to chwilę nadchodzi moment
na który całe życie swe pracuje człowiek
O.S.T.R. i koniec P.M.M. i powiedz
kto jak nie my do tego doprowadził ziomek
Wężu kojarz z bokiem nagrajmy te sample
znów jestem w Łodzi nagrywam i tańczę
pro pro a jakże more flow w tej rap grze
ekipa w kadrze rap rytm i sample
daj mi ten bit daj uwierzyć w chwilę
chcę dziś usłyszeć echo braw za muzykę
zagrajmy koncert ekipa rap gry
P.M.M. O.S.T.R. poszukujemy prawdy

Jeśli w domu masz kurwę co cię zdradza
wypierdol ją za drzwi tylko ziomek doradzam
w sumie mnie nie przeszkadza
ale jak to wygląda jak miłość twego życia
wisi lapsom na jądrach
jak chcesz to zaryzykuj
ja znam jednego głąba
co partnerek szukał na zbiorniku
kiego chuja przy pliku pewnie bije Niemca
i taki z niego playboy jak ze mnie morderca
ty mi nie pierdol bo zawsze wiem co streszczam
posiadam flavour bogactwem treść w tych wierszach
choć dla nas piekło trójmiastem jest od dziecka
płynie to tempo przez kratkę wprost do mieszkań
prosto z serca ci obiecuje dotrwam do końca
i jebać czy to będzie kurwa zwrotka miesiąca
nie za kontrakt czy konta palisz jointa lub browar
a w tym pojebanym świecie nawet zbrodnia to towar

Daj gorący ja L.A. zimny jak N.Y.
Pulsujący jak South Side i ze mną w to graj
podatny na high Głowa fanatyk balang
i z ostrym Ł.D.Z. zapach skuna czas zapić[?]
życie biorę na barki rap hula na hasmik [?]
scena studio hajsy mam to wszystko w garści
i niech się farci dziś jutro w ogóle
bit daj i nie mule zagram w to jak czuje
ponad tym szybujesz
wiem ze mnie zrozumiesz
ulice napędzam nowym stylem na albumie
i niech to płynie płynnie przy mnie i nie milknie
to słychać z blinkiem bo opijemy[?] single
wszystko udźwignę rap daje mi powód
deszcz meteorytów jak dziś pamiętam ziomuś
szczeciński rodowód poezja hip hopu
Ł.D.Z. Bałuty tutaj czuje się jak w domu